Środa Popielcowa. Cisza, która przychodzi razem z wiatrem od morza
Dziś rano, kiedy wyszłam na chwilę przed dom, powietrze było jeszcze chłodne, a ogród zaśnieżony. W takich chwilach łatwiej poczuć, że rok ma swój rytm, który nie zależy od kalendarza w telefonie, tylko od natury, światła i ciszy. A tegoroczna zima jest wyjątkowo biała. Co rzadko się zdarza nad morzem przez ostatnie lata.
Dziś jest Środa Popielcowa.
Od zawsze był to dla mnie dzień bardzo spokojny, trochę jak próg, który przekracza się w ciszy. To dzień spokojnego przebywania w Bożej Obecności, to eucharystia, obrzęd posypania głów popiołem. Tutaj, w rytmie lasu, morza i codziennej pracy w gospodarstwie, łatwiej zrozumieć sens tego czasu, że prawdziwe odnowienie zaczyna się od ciszy i prostoty. Czy macie jakieś postanowienia na ten czas?
Mieszkając tutaj, na kaszubskiej ziemi, trudno nie myśleć o tych, którzy żyli tu przed nami. O ludziach, którzy w tym samym czasie roku zaczynali Wielki Post, prościej, ciszej, bez pośpiechu. Jesteśmy czwartym pokoleniem w tym miejscu i mam poczucie, że wiele z tych dawnych zwyczajów wciąż gdzieś tu jest. W sposobie gotowania, w szacunku do jedzenia, w tym, że potrafimy usiąść i pobyć chwilę bez słów. Tego nauczyli nas rodzice i dziadkowie.
Post, który był częścią życia
Na Kaszubach post traktowano bardzo poważnie, ale nie jako ciężar. Raczej jako czas porządkowania, także wewnętrznego. Jedzenie stawało się proste. Na stołach pojawiały się ziemniaki, kasze, śledzie. Czasem suchy chleb i kawa zbożowa. To pozwalało aby organizm odpoczął.
Kiedy rozmawiam ze starszymi mieszkańcami Tupadeł, słyszę, że post był też czasem ciszy. Mniej muzyki, mniej spotkań, więcej skupienia. Wieczorne modlitwy, spokojniejsze rozmowy, praca wykonywana bez pośpiechu.
Myślę, że w tym była jakaś mądrość.
Człowiek potrzebuje momentów, kiedy może zdjąć z siebie nadmiar.
Post na Kaszubach
Tutaj, blisko morza, post miał jeszcze jeden wymiar. Ryby były naturalnym pokarmem, śledzie przechowywano w beczkach, a jedzenie było proste, ale sycące. Ludzie żyli bliżej natury, więc łatwiej było im przyjąć rytm ograniczenia i prostoty.
Morze uczy cierpliwości.
Las uczy ciszy.
Zwierzęta uczą obecności.
Często widzę to także dziś, kiedy idę rano do naszych szkockich krów albo kiedy zatrzymuję się na chwilę przy kozach. One nie żyją w pośpiechu. Są tu i teraz. I to jest lekcja, którą wciąż na nowo odkrywam.
Post dzisiaj
Dzisiaj post wygląda inaczej. Żyjemy szybciej, mamy więcej bodźców, więcej hałasu. A jednak widzę, jak wiele osób przyjeżdża tutaj właśnie po to, żeby na chwilę zwolnić. Żeby posiedzieć w ciszy, pójść do lasu, pobyć przy zwierzętach, pospacerować nad morzem, napić się herbaty bez patrzenia na zegarek.
Może właśnie dlatego tradycja postu wciąż jest potrzebna.
Bo przypomina, że mniej często znaczy więcej.
Zaproszenie na czas postu
W tym roku, myśląc o tym czasie ciszy i uważności, przygotowaliśmy w Willi Pod Lasem coś szczególnego.
Weekend uważności dla kobiet.
Czas spokojnych poranków, oddechu, bycia w naturze, rozmów i milczenia, jeśli jest potrzebne. Czas bardzo prosty, prowadzony w rytmie dnia, który nie narzuca, ale zaprasza.
Także w kuchni chcemy nawiązać do tej tradycji, będą lekkie, postne potrawy, ciepłe, domowe i przygotowane z uważnością, tak jak robiono to kiedyś.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz zatrzymania, ciszy i przestrzeni tylko dla siebie – zapraszam.
Czas postu bywa dobrą drogą do spotkania z tym, co naprawdę ważne.



